Autor dzieła:
Miejsce:
Epoka:
William-Adolphe Bouguereau (30 XI 1825 – 19 VIII 1905) był francuskim malarzem, jednym z najbardziej znanych przedstawicieli akademizmu, kierunku w sztuce bazującego na ideałach sztuki klasycznej i renesansowej, rozwijającego się w kręgu oficjalnych instytucji takich jak Akademie Sztuk Pięknych czy salony wystawowe. Akademicy, wychodząc od teorii i praktyki warsztatowej ukształtowanej i utrwalonej na przestrzeni kilku stuleci, preferowali poważne treści, koncentrując się na tematach historycznych, mitologicznych oraz religijnych. Uznawali również, że sztuka winna odwzorowywać naturę, jednak naturę udoskonaloną, wyidealizowaną, pozbawioną niedoskonałości czy elementów przypadkowości. Estetyka oraz idee, które rozwijali, przez całe XIX stulecie cieszyły się dużą popularnością, zyskując uznanie oficjalnych czynników państwowych, jak też licznych mecenasów, w szczególności z kręgu przemysłowców i szeroko pojętej finansjery. Wzbudzały też sprzeciw tych, których określić można przedstawicielami ówczesnej awangardy, a więc impresjonistów czy postimpresjonistów. Dla nich akademicy stanowili zaprzeczenie idei artysty wolnego oraz twórczego.
Bouguereau doskonale wpisał się w świat sztuki oficjalnej dziewiętnastowiecznej Francji. Otrzymywał liczne dowody uznania, kilka najważniejszych odznaczeń państwowych, a także nagrody, między innymi poważaną Prix de Rome. Osiągnął też bez mała oszałamiający sukces finansowy. Wśród bogatych przemysłowców działających w Stanach Zjednoczonych był powszechnie uznawany za jednego z najważniejszych artystów światowych, a posiadanie dzieła jego autorstwa było rodzajem nobilitacji oraz podkreśleniem wysokiego statusu społecznego. Narodziny Wenus, jeden z jego najsłynniejszych obrazów, doskonale oddaje wizję sztuki, której hołdował, jak też świetnie tłumaczy, na czym zasadzał się jego sukces finansowy oraz popularność wśród europejskich i amerykańskich milionerów.
Przyjęło się, że to potężnych rozmiarów płótno o wysokości 3 metrów, szerokie na 2 metry 30 centymetrów, namalowane w 1879 roku, przedstawia narodziny Wenus, czyli rzymskiej bogini miłości i piękności, utożsamianej przez Rzymian z grecką Afrodytą, po której przejęła wszystkie atrybuty oraz cechy. Zgodnie z opisem Jana Parandowskiego „Afrodyta nie miała ani ojca, ani matki. Mimo to nie uważała się za biedną sierotę. Pewnego bardzo pięknego poranku wyłoniła się po prostu z piany morskiej, niedaleko Cypru. Widocznie jej oczekiwano, albowiem na brzegu powitały ją Wdzięki, Uśmiechy, Igraszki, wesołe i miłe bóstewka, które odtąd pozostały w jej orszaku. Z każdym krokiem Afrodyty wyrastały pod jej stopami najcudowniejsze kwiaty. Służebnice wytarły jej ciało, namaściły wonnymi olejkami, wykręciły wilgotne włosy i ubrały. Na głowę włożyły złotą koronę, w uszy wpięły kolczyki z pereł, na piersiach zawiesiły naszyjnik ze szmaragdów. Odziały ją w koszulę tak delikatną jak mgła i w płaszcz tak barwny jak tęcza. Potem sprowadziły śliczny wózek wykładany szylkretem i zaprzęgły doń gołębie. W ten sposób bogini piękności pojechała na Olimp”[1]. Mając jednak na względzie, co dokładnie przedstawia obraz, powinniśmy mówić nie tyle o narodzinach Wenus, co o wydarzeniach, które nastąpiły zaraz po nich, to znaczy o morskiej, odbytej w asyście wielu postaci, podróży na Cypr.
Pewna niejednoznaczność, jeśli chodzi o motyw przewodni obrazu, wynikać może z faktu, iż Bouguereau nawiązał w nim, jeśli chodzi o kompozycję, do antycznej rzeźby Wenus z Milo (130-100 p.n.e.) oraz dwóch słynnych dzieł z epoki renesansu, Narodzin Wenus Sandro Boticellego (1484-1486) oraz Triumfu Galatei Rafaela (1514). Co więcej, główny motyw obrazu, a więc sama bogini, jest dokładną kopią jednej z kąpiących się nimf z namalowanego przez niego rok wcześniej dzieła Nimfeum, znajdującego się w zbiorach Haggin Museum w Sztokholmie. Można więc powiedzieć, że intencją Bouguereau było nie tyle stworzenie w pełni samodzielnego ikonograficznie dzieła, co raczej odniesienie się do słynnych dzieł z przeszłości.
Centralnym motywem obrazu jest postać nagiej Wenus, stojącej frontalnie, niczym na podeście bądź tratwie, na wewnętrznej części sporej, zdecydowanie ponadnaturalnych rozmiarów muszli przegrzebka zwyczajnego, często nazywanej muszlą pielgrzymią bądź muszlą św. Jakuba. Bogini ukazana została w kontrapoście. Ciężar ciała opiera się na lewej nodze, prawa jest delikatnie zgięta i wysunięta do przodu, co powoduje, że powierzchni muszli dotyka jedynie palcami. Biodra są wyraźnie zaznaczone, opływowe, relatywnie masywne względem dość wąskiego tułowia i niezbyt obfitego biustu. Wenus unosi ramiona, dłonie zanurzając w gęstych, długich, spływających po plecach i sięgających połowy ud lekko kręconych włosach. Jej głowa jest wyraźnie zwrócona w lewo i lekko pochylona. Twarz – pełna, o wyraźnie zarysowanym podbródku, ustach, nosie i oczach – sprawia wrażenie szlachetnej i zmysłowej zarazem.
W niewielkiej odległości od bogini, lekko za nią, po prawej i po lewej stronie, wyłaniają się z morza swobodniej ujęte, lekko swawolne w ruchach postaci nimf oraz pół koni, pół ludzi, czyli centaurów, koncentrujące wzrok na Wenus. Te pierwsze ukazane zostały jako młode dziewczyny, o zmysłowych, pełnych kształtach. Ich twarze są delikatne i łagodne w wyrazie. Włosy każdej są gęste, rozpuszczone bądź misternie upięte. Oba centaury charakteryzuje solidna budowa ciała. Lekko w głębi, po lewej stronie, znajduje się nimfa ukazana tyłem, mająca upięte włosy, będąca w objęciach brodatego centaura. Po prawej ukazana została grupa trzyosobowa – do dmącego w potężną muszlę centaura o zmierzwionych włosach, skłaniają się dwie nimfy. Jedna, w półleżącej pozie, o długich, falujących, rozwianych włosach, opiera tułów o jego klatkę piersiową, a jej wyciągnięte ręce spoczywają na jego przedramieniu. Druga z nimf, mająca zielony wieniec na głowie, wyłaniająca się zza jego pleców, trzymając dłonie na jego lewym ramieniu.
Na pierwszym planie, po lewej stronie, z delikatnie wzburzonego morza wyłania się centaur, odwrócony do widza plecami, również dmący w muszlę. Na prawo od niego ukazany został niewielkich rozmiarów czarny delfin, na którego grzbiecie okrakiem siedzi putto, uskrzydlona postać nagiego, małego chłopca nawiązującego do antycznego bóstwa Erosa. Putto trzyma lejce i kieruje zwierzęciem, którego zadaniem jest transport Wenus po morskich falach na Cypr. Małemu woźnicy towarzyszy drugie putto, ułożone równolegle względem delfina, próbujące złapać go za pysk. W tle, na pełnym rozświetlonych chmur błękitnym niebie, niczym swobodnie wisząca girlanda, radośnie unosi się ku niebu trzynaście putt, z których jedno ujęte zostało jako Eros, w prawej dłoni trzyma bowiem łuk, w lewej zaś strzały. Ukazane w głębi, za postacią Wenus, podążają, przyjmując najróżniejsze pozy, jeden z drugim, kierując się jednocześnie w stronę przeciwną niż sama bogini.
Tonacja płótna, jak też, generalnie, środki wyrazu, są jednorodne w charakterze. Poza kilkoma mocniejszymi akcentami barwnymi (zielonkawe morskie fale, czarny delfin, czarne włosy centaurów, ich ciemniejsza karnacja oraz kasztanowe partie ledwie widocznych bioder) dominuje łagodna kolorystyka. Głównym, dominującym akcentem jest barwa ciała ludzkiego, w szczególności zaś Wenus, nimf i putt. Bogini, jak też pozostałe postaci, ukazane zostały przy tym w sposób idealizowany. Ich ciała są nienaturalnie wręcz gładkie, pozbawione takich oznak płciowości, jak np. owłosienie łonowe. Przede wszystkim zaś sprawiają wrażenie, jakby były alabastrowe, świetliste, odrealnione w swojej doskonałości.
Nagromadzenie nagich ciał, ukazanych w zmysłowych pozach, skupianie się na cielesności, jak też wpisywanie jej w kontekst mitologiczny, charakterystyczne jest dla całej twórczości artysty. Do pewnego stopnia to właśnie przesycenie jego obrazów idealizowaną, ale nachalną zarazem erotyką zapewniło mu ogromny sukces wśród nabywców, choćby przedstawicieli pierwszego pokolenia amerykańskich przemysłowców, ludzi bogatych, aspirujących kulturalnie, ale jednocześnie o dość prostych gustach oraz upodobaniach. Tego rodzaju mecenasi cenili Bouguereau, mieli bowiem dzięki jego dziełom słuszne poczucie obcowania ze sztuką wysoką, w sensie akademicką, opartą na solidnym warsztacie, bazującą na poważnej, bo mitologicznej, antycznej tematyce. Jednocześnie odbiorcy twórczości francuskiego malarza zaspokajali inne potrzeby – nie tyle nawet natury erotycznej, co bez mała pornograficznej.
Kamil Kopania
Bibliografia
L. D'Argencourt, M. S. Walker, William Bouguereau 1925–1905, Montreal 1984
M. Poprzęcka, Akademizm, Warszawa 1977
M. S. Walker, William-Adolphe Bouguereau. L’art pompier, New York 1991









