Autor dzieła:
Epoka:
Audiodeskrypcja dzieła
Czas, w którym kształtowała się twórczość Francisa Bacona, był najbardziej dramatycznym okresem w historii współczesnej Europy. Najpierw rozerwała ją pierwsza wojna światowa, potem kryzys ekonomiczny, następnie hiszpańska wojna domowa, a w końcu zniszczeń dokonała druga wojna światowa. Nie ma narodu, który nie doświadczyłby nieszczęść ponad ludzką miarę. Wynaturzone okrucieństwo, jakim było masowe zabijanie, broń chemiczna zastosowana na wielką skalę, obozy koncentracyjne, eksterminacja Żydów oraz użycie bomby atomowej u tych, którzy przeżyli, spowodowały traumy i problemy egzystencjalne. W okresie między wojnami głęboki kryzys ekonomiczny odsunął na dalszy plan to, co piękne, a to co wzniosłe zaprzągł w służbę nazizmu.
Francis Bacon urodził się w Dublinie w 1909 roku w angielskiej rodzinie protestantów należących do angielsko-irlandzkiej klasy rządzącej. Wtedy Irlandia znajdowała się pod brytyjską jurysdykcją podskórnie kipiąc buntem. Ruch na rzecz niepodległości stawał się coraz bardziej aktywny. W tym niespokojnym czasie Baconowie przenosili się między Irlandią a Anglią. Francis dorastał w czasach kolejnych nieszczęść, które nawiedziły Europę. O tym okresie jego życia wiadomo bardzo mało. Cierpiał na częste ataki astmy, z powodu których rzadko mógł chodzić do szkoły. W wieku 16 lat został wyrzucony z domu przez ojca, który nakrył go na przymierzaniu bielizny matki. Ta trauma odtrącenia przez podziwianego rodzica, dawnego wojskowego, złożyła się na nieźle pokiereszowaną osobowość artysty.
Wyjeżdża do Londynu, potem Berlina i Paryża, by tam w 1927 r., po zobaczeniu rysunków Picassa, podjąć decyzję o zostaniu artystą. Nie ma żadnych informacji jakie zdobył wykształcenie. Był samoukiem i najpierw pracował jako dekorator wnętrz i projektant mebli. Uznał, że spełnił postanowienie, kiedy namalował tryptyk „Trzy studia postaci na podstawie tematu Ukrzyżowania” (1943-44).
I wtedy, i później, nie lubił krytyków i ich interpretacji. Sam obnosił twarz jak maskę, nie okazując żadnych emocji. W obrazach jednak wywalał z siebie to, czego powiedzieć nie chciał. Nazbierał tego za dużo dojrzewając w okresie rodzącego się faszyzmu, który osiągnął apogeum podczas II wojny światowej. Odrzucenie przez ojca, własny homoseksualizm, skłonność do hazardu i różnych skrajnych doznań naznaczyły całe jego życie, a przede wszystkim twórczość.
Opresja zła wokół, rodziła w nim potrzebę ekspresji. Wyrzucał to z siebie na obrazach. Przygotowując się do malowania z zachłannością zbierał zdjęcia wrzeszczących nazistów – Hitlera i Goebbelsa. Fascynowała go też Guernica Picassa oraz filmy Siergieja Eisensteina z jego „Pancernikiem Potiomkinem”, z którego cytował poszczególne kadry. Kolekcjonował zdjęcia ust rozdartych krzykiem, które stawały się jego modelami. Wyszukiwał je nawet w książkach medycznych o chorobach jamy ustnej. Wszystko po to, by obrazy przejmująco krzyczały całym bólem świata. Tym złem, które sam człowiek uwalnia.
Analizując jego dzieło erekcyjne, wspomniany tryptyk, można więcej rozumieć, gdy spojrzy się na Mękę Chrystusa Matthiasa Grunewalda. Jak Chrystus zniewolony, bity i wyszydzany, postać na środkowym skrzydle ma podobnie zamotaną tkaninę na czymś, co ma być głową. Lewy panel tryptyku wzorowany jest na mrocznych ilustracjach do książki o spirytyzmie i przedstawia postać wykręconą paroksyzmem wizji. Prawy panel wyobraża odbicie wojny, cierpienie ofiary połączonej w jedno z dziką bestią warczącą z obnażonymi kłami, jak ryczący Goebbels.
Ten krzyk i ta rozpacz nie pozostawiają nadziei na odkupienie. Własną wersję Ukrzyżowania Bacon wpisuje w rzeźnię. Motyw pojawia się na kilku obrazach. Utożsamiany jest z rozpiętą półtuszą. W końcu malarz podnosi rękę przeciw ojcu. Porywa się na papieża. Wyrocznię. Przez ponad dwadzieścia lat wnika w dzieło Velazqueza Portret Innocentego X, w którym Velazquez pokazał więcej niż papież życzył sobie wyjawić. Patrzący z mistrzowskiego malarsko i psychologicznie portretu zdaje się przygważdżać widza wzrokiem. Dlaczego aż tak poruszył Bacona? Co w nim wyzwolił?
Bacon wiele razy podchodził do tematu i ciągle nie był zadowolony z osiąganych efektów. Parę obrazów zniszczył. Atrybut władzy papieża – tron papieski – u niego stał się klatką. Klatka rodzi bestię. U Velazqueza Innocenty X jest jak wulkan, który wzbiera i nie wiadomo kiedy wybuchnie. Papież patrzy jak ktoś przyzwyczajony do swej absolutnej władzy, spętany przy tym zależnościami mrocznych sekretów. Ukryta w nim siła niszczy jego samego. U Bacona erupcja jest w trakcie.
Jedną z tych interpretacji stworzył w 1953 roku. Obraz o wymiarach 153 na 118 cm, namalowany farbami olejnymi na płótnie znajduje się teraz w amerykańskich zbiorach Des Moines Art Center, w Des Moines, w stanie Iowa. Tak, jak w innych wersjach tego tematu, papież Innocenty X siedzi na tronie piotrowym w centralnej części obrazu. Na głowie ma fioletową papieską czapkę, a na ramionach krótką pelerynę w tym samym kolorze na białej koronkowej albie, niedbale oddanej wyrazistymi pociągnięciami szerokiego pędzla, który tylko gdzieniegdzie pozostawił ślad. Oparcie siedziska zarysowane jest schematycznie żółtymi przerywanymi liniami. Elementy ozdobne sterczące z obu stron szczytu oparcia uwięziły między sobą głowę papieża. Twarz z ustami rozdartymi krzykiem, zwrócona jest na wprost nas. Postać została namalowana szybkimi ruchami pędzla, cienką warstwą farby, co sprawia, że obraz wygląda jak szkic. Równomiernie, na całej powierzchni widać prześwitujący beżowy kolor podobrazia, niepokryty farbą. Na nim biegną szare i czarne krechy budujące układ przestrzenny przypominjący klatkę lub ring bokserski. Pasma te pokrywają większą część obrazu. Kładzione równomiernie od góry do dołu przemazują postać siedzącego papieża jak równomiernie padający deszcz. W dolnej części przyjmują kierunek skośny, skierowany od dołu ku środkowi, budując przestrzenność i wynosząc tron ku górze. Przekreślające je żółte linie wyznaczają konstrukcję papieskiego fotela, przechodząc w coś na kształt zamykających barierek.
Wszystko to razem jest jak klatka, która więzi postać. Bez względu na siłę, którą emanuje, papież nie może wyrwać się z zaklętego kręgu własnej osobowości. Tak jak Bacon, który miotał się poszukując ekstremalnych doznań i nie mógł znaleźć wyzwolenia. Malarz mierzył się wiele razy z wizerunkiem Innocentego X choć, co ciekawe, nigdy nie widział oryginału. Kiedy w końcu pojechał do Rzymu, zmogło go poważne przeziębienie. Stanięcie oko w oko z papieżem, nie było mu pisane.
Artysta może przekonująco pokazywać cierpienie innych, szczególnie jeśli sam je czuje. Próby w innym stanie ducha bywają niewiarygodne. A Bacon wracając po wielekroć do tematu, zmagał się z własnymi lękami. Wyzwalał je szukając katharsis. Nie znajdował, więc destrukcja postępowała. Schodził do piekła własnych lęków. „To jest absolutnie doskonałe unaocznienie zła” – powiedział Jerzy Nowosielski, niezwykle zainteresowany twórczością Bacona. I dalej „(…) Ukazują (obrazy) to, co można nazwać złem absolutnym. I to jest mistrzowsko zrealizowane. I dlatego jest takie groźne. To jest coś, co może napawać już tylko lękiem (…)”. Ta sztuka tak właśnie działa. Mocno wstrząsa widzem.
Wbrew treści obrazów i mroków duszy Bacon prowadził bujne życie towarzyskie. Charyzmatyczny, elokwentny i oczytany miał wielu znajomych, z którymi spędzał czas w lokalach londyńskiego Soho opętany hazardem, pijąc na umór. Zmarł w 1992 roku w Madrycie na zawał serca. Obecnie obrazy Francisa Bacona są najchętniej kupowane i najdrożej sprzedawane na międzynarodowym rynku sztuki. Jego tryptyk „Trzy studia do portretu Luciana Freuda” z 1969 roku, wystawiony na sprzedaż przez dom aukcyjny Christie's, został sprzedany w 2013 na aukcji w Nowym Jorku za 142 miliony dolarów.
Katarzyna Kaczmarek
Bibliografia
„Francis Bacon”, M. Hammer, wyd. Phaidon Focus, 2013
„Lustro świata”, J. Bell, wyd. Arkady, 2009
„Historia malarstwa”, W. Beckett, wyd. Arkady, 2003
„1000 arcydzieł”, W. Beckett, wyd. Arkady, 2001
„Wstrząsający Francis Bacon”, E. I. Nowak, 23.09.2019, na rp.pl/sztuka https://www.rp.pl/Sztuka/309239931-Wstrzasajacy-Francis-Bacon.html









