Syn człowieczy

Epoka:

Audiodeskrypcja dzieła

Fotografia: Syn człowieczy

Ludzki umysł nie znosi ograniczeń. Stawia sobie wyzwania, a gdy je osiągnie, szuka następnych. Dzieje się tak w wielu obszarach i jest motorem postępu. Leży także u podstaw rozwoju sztuki, jej poszczególnych kierunków zrodzonych z indywidualnych poszukiwań, podchwytywanych kolejno przez następne twórcze jednostki.

Przyjmuje się, że sztukę współczesną zapoczątkowało zupełnie nowe spojrzenie impresjonistów na istotę powiązania światła i koloru. Później kubiści przekroczyli kolejne granice materii malarskiej rozbijając bryłę na jej składowe, a fowiści związali barwę z ekspresją. Następnie ekspresjoniści oddali sztukę we władanie siły wyrazu, natomiast niektórzy malarze skręcili w stronę abstrakcji.

Podczas, gdy jedni skupiali się nad formalną i techniczną stroną twórczości (zarówno w sztukach plastycznych, jak i literaturze oraz sztukach pokrewnych), inni zwrócili się ku źródłom natchnienia. Uznali, że trzeba wyzwolić sztukę, czyli odrzucić nadzór świadomego umysłu, wprowadzając wręcz nonsens i anarchię, by przekroczyć dotychczasowe granice. Takim ruchem był dadaizm, którego twórcy organizowali najdziwniejsze imprezy, uprawiali literaturę skandalizującą i zaprzeczali wartościom przyjętej estetyki. Dalszą konsekwencją takiego działania stało się całkowite zaprzeczenie wartości sztuki dotychczas uznawanej.

Dadaiści przełamali pewne tabu w traktowaniu obiektu artystycznego i utorowali drogę kolejnemu kierunkowi w sztuce. W 1924 roku poeta Andre Breton ogłosił manifest, w którym napisał, że surrealiści rozszerzają poznanie i pokazują to, co mieści się w zakamarkach umysłu, gdy ominie się jego świadomą i w pełni kontrolowaną część. Obszarem eksploracji stały się sny i marzenia oraz wszystko to, co mieści się w podświadomości człowieka. Jednym z protoplastów kierunku miał być Hieronim Bosch, artysta tworzący na przełomie XV i XVI wieku, znany z zapełniania swoich obrazów fantastycznymi scenami z udziałem najdziwniejszych stworów rodem z psychodelicznych wizji.

Ruch skupiał artystów, których twórcze działania zapisały się w kanonie sztuki popularnej. Należał do nich na przykład geniusz autokreacji Salvador Dali. Najwcześniej, jako surrealista, wystąpił Giorgio Chirico. Na jednym z obrazów („Pieśń miłosna” z 1914 roku) namalował głowę monumentalnej klasycznej rzeźby i zestawił ją z gigantyczną gumową rękawicą, a wszystko to w scenerii opustoszałej architektury. Kiedy Rene Magritte zobaczył ten obraz, poczuł, „że stanowił on kompletne zerwanie z nawykami myślowymi artystów, którzy są więźniami talentu, wirtuozerii i tych wszystkich drobnych estetycznych specjalności – to była nowa wizja…”.

Takie podejście do sztuki czerpało z odkryć Zygmunta Freuda. Twierdził on, że gdy nasz umysł jest jeszcze w stanie odrętwienia na pograniczu jawy i snu, dochodzi do głosu wewnętrzne dziecko i dzikus. Surrealiści uznali więc, że sztuka nie może być wytworem świadomego umysłu. Może on tylko narzucać granice. Zwrócili się do tego, co nadrealne, by uwolnić nieograniczoną inwencję.

Rene Magritte żył w Belgii w latach 1898-1967. Był jednym z twórców surrealizmu, choć życie wiódł bardzo uporządkowane. W 1915 przyjechał do Brukseli, by rozpocząć studia w Królewskiej Akademii Sztuk Pięknych. Przykładnie odbył służbę wojskową, a następnie ożenił się w wieku 24 lat. Zarabiał na chleb pracując jako projektant tapet i reklam. Nosił się jak porządny urzędnik magistratu, wyglądając jak pan w meloniku ze swoich późniejszych obrazów. Pod względem budowania aury skandalu wokół siebie był zupełnym przeciwieństwem Salvadora Dali.

Na początku artystycznej drogi uległ fascynacji kubizmem i futuryzmem. Później jego inwencja twórcza sprawiła, że zainicjował nowy sposób podejścia do sztuki – to, co realistycznie namalowane, może być od realiów całkiem oderwane – a to dzięki zamianie znaczeń. W jego muzeum w sercu Brukseli zebrano wiele prac dokumentując dorobek tego mistrza rebusów i zagadek. Jednym z eksponowanych tam intrygujących obrazów Magritte’a jest dzieło pt. „Kochankowie” z 1928 roku. Widniejące na nim głowy bliskich sobie ludzi w pozycji przytulenia owinięte są tkaninami. Temat ma kilka wersji i wiele interpretacji. Wydaje się mieć smutne korzenie w przeszłości, gdy wyłowiono z rzeki zwłoki matki artysty, która popełniła samobójstwo. Jej koszula nocna owinięta była wkoło głowy. Dlaczego ten motyw pojawił się na obrazie? Czy miłość jest ślepa? Czy pomimo bliskości, kochanków zawsze coś dzieli? Czy nikogo nie możemy poznać tak naprawdę i zawsze pozostanie dla nas jakąś tajemnicą? Czy może oznacza to oddalenie? Czy jest zwiastunem i tak czekającego wszystkich końca? Można mnożyć te pytania i nie odnaleźć jednej odpowiedzi. Każdy z nas ma własne doświadczenia i to one sprawią, że jakaś myśl wyda się bardziej prawdziwa. Poruszamy się w obszarze znanych nam połączeń, ale nie jest to oczywiste w przypadku twórczości Magritte’a.

Za credo Rene Magritte przyjął, że to co widzisz, nie jest tym, co ci się wydaje. Fajka nie jest fajką, jak sam napisał na obrazie z 1929 roku. Bo też rzeczywiście nie jest to fajka, a tylko jej wyobrażenie. Obraz nie jest rzeczą a wyraz jest tylko znakiem abstrakcyjnym, który przyporządkowujemy do określonego znaczenia. A tych może być wiele i zdarzają się znaczenia mylące. Magritte i jego przyjaciele podczas spotkań towarzyskich świetnie się bawili nadając obrazom tytuły jak najbardziej oderwane od potocznego rozumienia namalowanej sytuacji.

Elementy jego obrazów stały się wręcz symbolami definiującymi surrealizm. Postać, mogąca być jego autoportretem – mężczyzna w meloniku – jest przedstawiana pojedynczo lub multiplikowana aż do utożsamienia jej z deszczem sprawiając, że wygląda jak raster („Spadanie” z 1953 r.). Ta wizja już nigdy nie pozwoli nam patrzeć obojętnie na pracowników londyńskiego City, których klony zapełniały wtedy także Brukselę. Pewien znany bank stał się obecnie bardziej rozpoznawalny dzięki wykorzystaniu tych charakterystycznych sylwetek w swojej reklamie.

Jednym z najsłynniejszych dzieł Rene Magritte’a stał się obraz pod tytułem „Syn człowieczy” z 1964 roku. Ma wymiary 116 na 89 cm i został namalowany farbami olejnymi na płótnie w charakterystycznym dla Magritte’a realistycznym stylu. Pojedyncza postać w meloniku ze słynnym zielonym jabłkiem umieszczonym bezpośrednio przed twarzą i ją w większości przesłaniającym uwalnia wiele skojarzeń. Z jednej strony solidne warsztatowo malarstwo, a z drugiej zaskakujące zestawienie elementów.

Obraz jest autoportretem i przedstawia stojącego na wprost nas nieruchomego dojrzałego mężczyznę w ciemnoszarym meloniku i ciemnoszarym płaszczu, białej koszuli i czerwonym krawacie. Wzdłuż ciała opuszczone ręce. Z prawej rękaw rozjaśniony, uwypuklenie materiału przy łokciu zwrócone w naszą stronę, podkreślone ciemniejszą szarością. Śniada dłoń zacieniona ciemnym brązem, częściowo schowana za płaszczem. Druga z lewej zwisa swobodnie, opuszczony kciuk przesłania lekko podgięte palce. Mężczyzna ukazany w ujeciu do ud, stoi na tle niskiego, sięgającego bioder kamiennego murku, i gładko rozciągającego się za nim jasnobłękitnego morza, przechodzącego w zabarwioną różem biel nieba z ciemniejącymi na lewo burzowymi chmurami. Chmury modelowane odcieniami szaroburych niebieskich zieleni budują atmosferę przytłoczenia. Są różne od białych obłoczków zawieszonych na błękicie, które zwykł malować Magritte. Między nami a twarzą mężczyzny zielone jabłko, zdaje się lewitować zawieszone w powietrzu. Namalowane jest światłocieniem modelującym bryłę owocu i sugerującym, że światło pada z lewej strony. Z prawej jabłko półkoliście obejmuje cień. Owoc ma długi ogonek z symetrycznie rozłożonymi pięcioma listkami. Środkowy listek chowa się w cieniu za jabłkiem. Zza listków wystaje fragment oka. Jabłko, które lewituje przed twarzą, ukrywa częściowo twarz, chociaż to ma być autoportret? Artysta chowa się przed nami za czymś, co wydaje się oczywiste, lecz tu występuje w nieoczywistej roli. Wszystko jest zagadką. Na innych obrazach zasłonięta prawie w całości twarz staje się nieobecna, czy to owinięta tkaniną, czy to schowana za czymś lub zastąpiona przez chmury. Magritte namalował kilka wersji tego pomysłu.

Nadrealizm wydaje się terminem ukutym specjalnie dla obrazów Rene Magritte’a. Pobieżnie patrzącego uspokaja realizm warsztatu malarza, by już za moment zachwiać jego pewnością rozumienia. Ten element zaskoczenia wydaje się najbardziej nośną wartością twórczości Magritte’a. Połączona z eleganckim estetyzmem bardzo się nadaje do wykorzystania w kulturze masowej. Stąd jej kariera we współczesnej reklamie i ilustracji. Zapłodniła wyobraźnię wielu twórców, którzy skuszeni pozorną łatwością, mniej lub bardziej udanie ją rozwijają. Na ścianie muzeum w Brukseli widnieje zdanie: "Świat nie jest modelem, który wystarczy do skopiowania świata. To system znaczeń, który uruchamia nasza wyobraźnia". W tym kryje się magia artysty.

 

Katarzyna Kaczmarek

 

Bibliografia

„Historia sztuki w zarysie”, K. Estreicher, wyd. PWN, 1979

„Lustro świata”, J. Bell, wyd. Arkady, 2009

„Historia sztuki”, S. Farthing, wyd. Arkady, 2011

„Historia malarstwa”, W. Beckett, wyd. Arkady, 2003

„1000 arcydzieł”, W. Beckett, wyd. Arkady, 2001

 

Grantodawcy

Logotyp programu Kultura Dostępna oraz Narodowego Centrum Kultury
Wschodzący Białystok - logotyp miasta Białystok
Żubr - logotyp Urzędu Marszałkowskiego Województwa Podlaskiego
Logotyp Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego